Bresson, stary strażnik i Królikarnia - komnata niefajności.
http://blog.sarniak.pl/2008/11/14/bresson-w-krolikarni-zepsute-popoludnie/
Zapytałam, jak uratować świat przez zmarnowaniem… Odpowiedział: pokochaj go…
Pokochałam. Nie chciał tego…
I chyba wtedy w duchu powiedziałam sobie „Nigdy więcej…”
A teraz szukam tego w innym świecie…ale „Nigdy więcej…” lezie za mną i krępuje najwznioślejsze moje myśli. Czasem jeszcze zanim zdążą się pojawić, czasem później… sialalala łot de difrent. Trzęsę się, bo „Nigdy więcej” jest zimne. Wyewoluowało i straszy za każdym razem, kiedy myślę, że już czuję… W miłości nie trzeba trzeźwości. Boję się, co trzeźwość może z nią zrobić…
Nic tak nie gryzie jak wyrzuty sumienia.
Nie ucieknę przed nimi…
Przecież pod maską niby-bezwzględności, konieczności i obojętności nadal jestem ja.
Dlaczego dałam się wciągnąć w to udawanie i w tą okrutną gierkę, żarciki, podteksty?
Przecież to zupełnie nie tak…
Ale już za późno.
Żal…
| | tango nadziei W kosmosie to samotność jest w tańcu jest jej o wiele mniej lecz ta kosmiczna poświata blada Człowiek jest złoto, srebro albo miedź I jest nadzieja - jej to jest pieśń, Choć różnie bywa prawda i blaga L. A. Moczulski |